ZNP+

Blog niekoniecznie ukierunkowany... autorka nie ponosi odpowiedzialności za rozczarowania 😜

Cwaniaczek

Oluś w czasach przedszkolnych nie lubił kolorować, rysować ani malować. Wychowawczyni chcąc go zachęcić do prac plastycznych posadziła przy nim utalentowaną pracowitą i jednocześnie ulubioną koleżankę. Niestety szybko okazało się, że o ile Młodemu można ( a nawet trzeba ) odmówić talentu plastycznego, o tyle niestandardowego wychodzenia z opresji już nie. Pani po jakimś czasie zorientowała się, że dzieci mają cichy układ: kiedy są pilnowane to Oluś z zapałem maże po kartce, jednak gdy wychowawczyni tylko się odwróci… kartka trafia do Lenki, która ogarnia mankamenty. Minął jakiś czas od wykrycia procederu gdy opiekunka oznajmiła mi: Pani Natalio, osiągnęliśmy sukces, na wystawie wisi przepiękna, samodzielnie narysowana przez Olusia tęcza. Lecę z młodym do przedszkolnej galerii, a tam faktycznie cudnej urody rysunek. Z dumą głaszczę synka po głowie mówiąc: „Oluś naprawdę ślicznie to narysowałeś”, na co Młody bez cienia jakiegokolwiek zainteresowania czy emocji mruczy: mamo to nie ja, to… Marysia. Pod koniec roku zrobiło się jeszcze zabawniej. Dostajemy teczkę wypełnioną po brzegi pracami Olka. Przeglądam ją w samochodzie. Biorę jeden rysunek do ręki, mówię: synku ta praca jest super,… mamo ale to nie ja to Ola…, aha, ale ten rysunek Ci się naprawdę udał, …mamo to nie ja to Kasia…, a ten… to Ala ( imiona ofiar mojego syna zostały zmienione 😉.) Po drodze pada jeszcze kilka innych dziewczęcych imion, aż w końcu trafiamy na rysunek, a raczej „zamazunek”, przy którym Oluś wreszcie wykrzykuje z entuzjazmem: mamo, ale ten jest już naprawdę mój!!!
Mija rok i pięcioletni Oluś trafia na nauczanie zdalne. Siedzimy razem nad jego "lekcjami" i cóż za niespodzianka(!), Olek musi zmierzyć się z obrazkiem do pokolorowania. Po kilku minutach zadowolony oddaje mi pracę, pomazaną w cały świat, na każdą postać przypadają góra jakieś 4 kolorowe kreski. Zniecierpliwiona zabieram mu kredkę i z zapałem pokazuję jak należy kolorować. Olek przygląda się temu z rosnącym niezadowoleniem, po czym mruczy ponuro pod nosem " No to się Pani zdziwi... ja nigdy takiej pracy nie oddaję.:)))