Blog niekoniecznie ukierunkowany... autorka nie ponosi odpowiedzialności za rozczarowania 😜
               time 543 time 1 min.

Ula dostaje różdżkę i skrzydełka wróżki

Ula dostaje różdżkę i skrzydełka wróżki. Awanturka nr 1. dlaczego różdżka nie działa ( czytaj dlaczego mama jest ciągle mamą, a nie żabą) , awanturka nr 2. dlaczego skrzydełka nie działają ( to jest ten moment gdy zaczynam się cieszyć z parterowego domu). Odkąd Kajtuś był malutki, od listopada w domu jest stosowany terror " na mikołaja"( większość rodziców wie o czym piszę;). W listopadzie trzeba było przypomnieć że Mikołaj widzi i słyszy , w grudniu wystarczyło już smętnie i ze współczuciem pokręcić głową itd. Przy chłopcach ten system wychowawczy zawsze działał. Ula rozwaliła system. Zamiast poczucia winy i lęku o prezenty, krzyki" ja nie chcę by Mikołaj patrzył...i zasłanianie wszystkich okien w domu;)
               time 436 time 2 min.

Dziewczyny wesprzyjcie mnie na duchu

Dziewczyny wesprzyjcie mnie na duchu, że problem torebkowy nie dotyczy tylko mnie. Bardzo długo preferowałam duuuże torebki. Wielkość...jak największa, a najlepiej by móc w razie awarii wrzucić któreś z dzieci ( w zależności od potrzeby swoje lub cudze) Zawartość...nieograniczona. Telefon, karta, trochę gotówki ( nigdy w portfelu), mała buteleczka z wodą , chusteczki higieniczne i mokre, pomadka ( której nigdy nie użyłam) gumy do żucia, okulary przeciwsłoneczne, kilka par rękawiczek dla dzieci na zmianę, moje rękawiczki ( w lecie okulary), klucze do auta, pilot do bramy ( o niego wieczne awantury ponieważ powinien być w samochodzie), klucze do domu na metrowej smyczy ,książka jakbym się nudziła, coś na przekąskę, czekoladę na poprawę humoru, śrubokręt , zestaw małego majsterkowicza do poprawy wizerunku, teraz płyn do dezynfekcji i kilka maseczek na zmianę, czasami rzeczy dla Uli do przebrania itd, itp, zresztą same wiecie co my w tych torebkach mamy. Cyrk oczywiście zaczynał się przy kasie sklepowej, która blokowałam najpierw zakupami dla mojej 5 osobowej rodzinki, a następnie poszukiwaniami karty. W takich sytuacjach nie pomagają męskie uwagi typu ( acha , zaraz wywali całą torebkę " do góry nogami") zwłaszcza w sytuacji gdy po chwili...musisz wywalić całą torebkę i w panice próbujesz sobie przypomnieć czy nie masz w niej materiałów, które już do końca Cię skompromitują w oczach coraz to większej grupki kibiców. Powtórka z rozrywki oczywiście przy aucie by znaleźć kluczyk ( bożku technologii dziękuję Ci za karty do auta, których nie trzeba wyjmować z torebki) W końcu dojrzałam do kupna małej torebki, takiej do której nie zmieści się nic poza kluczami, telefonem i kartą ( podobno ludzie inteligentni wyciągają wnioski i uczą się na błędach). I tu nie doceniłam siebie. Do torebki upchnęłam prawie wszystko z listy powyżej wyłączając może wodę i książkę. Wyglądała jak wąż boa świeżo po posiłku. Szwy się rozeszły i co najważniejsze nie rozwiązała moich problemów przy kasie. I tu przyszło olśnienie. Rozwiązanie wszelkich torebkowych niedogodności. Kupię sobie torebkę średniej wielkości ( tak by zostawić sobie opcję z awaryjnym wepchnięciem do niej dziecka, także nie swojego) ale z licznymi kieszonkami i przegródkami by móc zachować w niej porządek i łatwiej odnaleźć kartę. Jasne... 10 minut przy kasie, zaglądanie do wszystkich przegródek, kieszonek, kieszoneczek po 10 razy po to by i tak kartę znaleźć na dnie pod rękawiczkami ( 4 pary) chusteczkami itd....